Back to home
LIFESTYLE

Z okazji Dnia Kobiet: Kobiety w kuchni słyszą lepiej

Poranek dnia powszedniego. Jak zwykle okołowyjściowe procedury – budzenie, śniadanie i czytanie, łyk kawy, mycie, łyk kawy, ubieranie, łyk kawy i clou programu czyli zakładanie kurtek, szalików, czapek, rękawiczek. Tu już kawa niepotrzebna, bo gotuję się w środku, wychodzę z siebie i staję obok, a z uszu i nosa wydobywa mi się para. O ile wszystkie wcześniejsze czynności idą nam sprawnie i przyjemnie, o tyle ta ostatnia to wolna amerykanka i ja wiem dlaczego. Dziewczyny ubierają się do wyjścia kompletnie same. Ja w tym czasie się maluję jedną ręką, nogą pakuje torbę na fitness, a drugą ręką wybieram ciuchy.

W tym momencie czas przyspiesza, więc ogarnia mnie lekka panika, ale jestem z nią za pan brat, więc nic sobie nie robię do czasu skierowania się w stronę szatni, gdzie gwiazdy w kreatywny sposób podchodzą do zagadnienia odzieży wierzchniej. Kilka głębokich wdechów, by para z uszu i nosa wróciła do trzewi, a moje alter ego, które ze mnie wyszło i stoi obok uspokoić. Jak już jesteśmy dogadane co do ubioru, pakujemy się do samochodu. I siedzę za kółkiem gotowa o 8.00 rano otworzyć wódkę. Z pomocą przychodzi muzyka. Mam do niej indywidualny stosunek. Po prostu kocham. Ona dosłownie łagodzi mi obyczaje. Wraz z muzyką słucham różnych porannych audycji w radiu i jestem w stanie odciąć się od wszystkiego, co przed chwilą się wydarzyło. Mam swoje tu i teraz. Śmieję się, przeżywam, komentuję, śpiewam z dziewczynami. Śmigam po różnych stacjach radiowych w poszukiwaniu tego, co akurat fajne. Tamtego dnia w samochodzie królowało Rock Radio. Kilka rockowych brzmień i wspólnie na cały regulator odśpiewana z moimi wiernymi pasażerkami Bohemian Rhapsody, a potem kultowy konkurs dźwiękowy Rebus-Jebus. Słucham, słucham – jakiś odgłos wiertarki, jakiś bolący brzuch. Generalnie szybko zgadujemy, że chodzi o powiedzenie “wiercić komuś dziurę w brzuchu”, ale czekamy na telefon od jakiegoś słuchacza gwoli potwierdzenia. Kilka żartów po drodze, zerwane połączenie jednej pani i ponowny telefon do radia i znów damski głos. I znów się rozłącza. Redaktor trochę zniecierpliwiony, że połączenie nie może dojść do skutku, dla zabicia czasu oczekiwania komentuje, że dziś to raczej przedstawicielki płci pięknej okupują telefony, a potem ni z tego ni z owego dodaje, że te damskie głosy go wcale nie dziwią, bo na czynności z dzisiejszej zagadki kto jak kto, ale kobiety znają się najlepiej. Ja trochę dębieję, bo komentarz chyba zbędny, ale z moim zakresem tolerancji ukojonej muzyką słucham dalej uznając, że po prostu się panu wymsknęło. A pan redaktor w międzyczasie doczekuje się kolejnego telefonu. Połączenie trwa, nic go nie rozrywa. paradoksalnie dodzwoniła się znowu kobieta. Odgadła hasło, a więc radość o poranku i fanfary w tle. Pan redaktor niesiony na fali zwycięstwa i damskiego towarzystwa leci dalej z komentowaniem sytuacji: ho! ho! znów kobieta z rana – czyżby w kuchni poprawił się zasięg? Zatkało mnie. Naprawdę? Panie redaktorze, słabe to było…

Taka anegdota na Dzień Kobiet. A z tej okazji życzyłabym sobie i wszystkim kobietom, by miały jak najmniej okazji obcować z imbecylami.

By Miss Brave, 8 marca 2019

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
O MNIE

Z głosem budzika mój mózg wchodzi na maksymalne obroty i pozostaje w tym stanie aż nocne zmęczenie nie zwali mnie z nóg. Myślę, więc jestem - to mnie określa. Myśli ulotne, więc imperatyw każe pisać. Pisać dla Was.

czytaj więcej
PODEJRZYJ MNIE
ZAJRZYJ NA MOJEGO INSTA
Instagram API currently not available.

Newsletter Signup

Zostaw maila, by dostawać info o najnowszych wpisach
Instagram API currently not available.