Back to home
LIFESTYLE

Sposoby na poprawę samopoczucia

Mam analityczny umysł. Rozwodzenie się na różne tematy jak Orzeszkowa przy opisach przyrody w “Nad Niemnem” nie jest w moim stylu. Dążę do syntezy. Gdyby to było możliwe, całe życie zapisałabym w konspektach. Ale tak się nie da i choć jestem fanką algorytmów, wiem, że nic w świecie nie jest zerojedynkowe. Mimo wszystko tam, gdzie mogę, upraszczam, co się da, grupuję w podpunkty. Może kiedyś któraś z moich Gwiazd będzie chciała to przeczytać. Będzie wybiórczo wodziła wzrokiem po tekście w poszukiwaniu sedna, więc jej ułatwię zadanie poprzez cyferki.

To, co piszę, to moje doświadczenia, moja zdobyta wiedza, moje spostrzeżenia. czasem są głębsze, a czasem są bardzo proste. Ale wiesz, czasami najtrudniej dojść do banału i go docenić. Przez kilka dni było ponuro, pogoda słaba, a deszcz zmył resztki dobrego nastroju pozostawiając mnie gołą, smętną, refleksyjną. No więc się posmuciłam, poużalałam nad sobą, zdołowałam nie raz i nie dwa, ale w końcu się pozbierałam. Co mi pomogło?

Nie branie niczego do siebie osobiście
Moje osobiste doświadczenia pozwalają mi stwierdzić tak: absolutnie nic, co mówią o tobie inni ludzie nie jest w rzeczy samej o tobie. Kiedy ktoś traktuje cię jak śmiecia, nigdy nie możesz zakładać, że to dlatego, że zrobiłeś coś, czym sobie na to zasłużyłeś. No nie. Sposób, w jaki ktoś się zachowuje, mówi o nim samym. Demaskuj go. Możliwe, że jest to człowiek niezadowolony ze swojego życia i szuka sobie worka treningowego, gdy ty akurat jesteś pod ręką. A może sam był traktowany jak śmieć i nie zna innego sposobu komunikacji z innymi. Nieważne. W twoim interesie jest, nie brać niczego do siebie, żeby przypadkiem w to nie uwierzyć. To jest mega trudne, szczególnie wtedy, gdy dochodzą emocje.

Wąchanie kwiatków
W dużym uproszczeniu. To jeden z tych banałów, czyli docenianie niedostrzeganego piękna. A może tak po amerykańsku: dziękczynienie? Dla mnie to wystawienie twarzy w stronę słońca, które na chwilę wyszło zza chmur, zadarcie w górę głowy na spacerze z psem w gwiaździstą noc, zaciągnięcie się zapachem pnących róż u sąsiada tak głębokie, że aż stają mi przed oczami wakacje w Urlach sprzed 35 lat. No takie nic, ale jak poprawia nastrój. Zły dzień nagle staje się lepszy, gdy na moment przestajesz koncentrować się na swoich ponurych myślach. To świadome, chwilowe odwrócenie uwagi, dzięki któremu wraz z uwagą zmienia swoje miejsce środek ciężkości bagna, które cię otacza.

Pamiętanie o wyzwaniach
Cywilizacja nas zmiękcza. Życie stało się łatwiejsze. Otaczają nas przedmioty i urządzenia wyręczające wszystko. Mamy coraz mniej powodów do walki, bo ułatwiliśmy sobie życie do maksimum. A ludzkość potrzebuje zmagań. Walka czyni człowiek twardszym fizycznie i psychicznie. Hartuje, by mógł radzić sobie ze wzlotami i upadkami w codziennym życiu. Poprzez ćwiczenia fizyczne, wykonanie jakiejś ciężkiej pracy, zrobienie czegoś, w czym czujesz się niekomfortowo, zrobienie rzeczy, których się boisz, które są trudne, stajesz się twardą osobą. Kimś, kto stawia życiu czoła, jest gotowy na przyjęcie niejednego ciosu, otrzepanie się i pójście dalej z podniesioną głową.

Spanie
To sposób zaczerpnięty od mojej młodszej Gwiazdy. Kiedy wszystko jest do bani, Zet idzie spać. Nie wiem, kto może sobie pozwolić na taki komfort w ciągu dnia, ale w nocy chyba można podarować sobie trochę więcej snu na poprawę samopoczucia. Co się tu rozpisywać. To udowodnione naukowo, że sen redukuje stres, zmniejsza niepokój i reguluje hormony, a więc to, co bezpośrednio odpowiada za twoje samopoczucie.

Czytanie
Jeśli otaczają cię toksyczni ludzie. Jeśli wokół siebie słyszysz same narzekania, sam w końcu zaczynasz zachowywać się jak oni. Pamiętasz powiedzenie o wronach? Bo cokolwiek nas otacza, wpływa na nas. Weź do ręki książkę o szczęściu, o ludziach sukcesu, o czymś, co podnosi na duchu. Przekonasz się, że zaczniesz w podobny sposób myśleć. Mózg podczas czytania buduje nowe ścieżki, z których każda zmienia cię w osobę inspirowaną przeczytanymi książkami. Coś w tym jest. Poza tym książki dostarczają nowych myśli i pomysłów. Inspirują. A kreatywność rodzi kreatywność.

Zabierałam się do pisania w nie najlepszym nastroju. Gdy mi źle, to raczej nie piszę. Nie chcę. Ale nie chciałam siedzieć cicho. Pisząc poczułam się lepiej – wczułam się w każdy akapit tego, co napisałam. Pisałam to od serca. Tak jak uważam, tak jak sama postępuję. Przywołałam konkretne przykłady. I wiesz co? I jest mi lepiej. I jeszcze gdzieś z tyłu głowy zapach tych róż z dzieciństwa…

By Miss Brave, 18 lipca 2019

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
O MNIE

Z głosem budzika mój mózg wchodzi na maksymalne obroty i pozostaje w tym stanie aż nocne zmęczenie nie zwali mnie z nóg. Myślę, więc jestem - to mnie określa. Myśli ulotne, więc imperatyw każe pisać. Pisać dla Was.

czytaj więcej
PODEJRZYJ MNIE
ZAJRZYJ NA MOJEGO INSTA
Instagram API currently not available.

Newsletter Signup

Zostaw maila, by dostawać info o najnowszych wpisach
Instagram API currently not available.