Back to home
HYDEPARK, LIFESTYLE

Podaliście nam tylko ogień

W czasie, kiedy jak nigdy potrzebne są współpraca, wyrozumiałość, solidarność ludzka, psychopata z Żoliborza wraz ze swoimi psami o językach utytłanych w gównie od lizania tyłków wyżej postawionych pisowskich aparatczyków rzuca bombę w naród. W naród, który stoi u progu zapaści zdrowotnej i ekonomicznej, w naród, co drży, czy do jutra zachowa pracę i czy będzie jutro miał, co do gara włożyć. W ludzi, których coraz rzadziej opuszczają stany lękowe, a niepewność, frustracja, rozgoryczenie ryją nieodwracalne piętno w ich psychice. Pandemia już dawno wymknęła im się spod kontroli. Narodowy przerabiamy na szpital polowy, a cynicy z Nowogrodzkiej wyjeżdżają z aborcją? To łotry, kanalie i zwyrodnialcy, dla których nic nie jest tak podniecające jak ludzka krzywda, rozpacz, płacz, desperacja i zgrzyt zębów. A kler im tylko wtóruje i zaciera ręce, bo już widzi obrazy żywcem w piekła Dantego.

Z jednej strony mamy całe rzesze kobiet bojących się o planowane bądź noszone w brzuchach dzieci – a nuż okażą się chore, a one nie będą w stanie nic z tym zrobić. Polskie prawo zmusi je do porodu, choć ich dzieci nie będą miały płuc, układu pokarmowego czy mózgu. Mamy najzwyklejsze matki, lecz na tyle świadome, że wiedzą o niesprawiedliwości tego kraju, o podziałach na lepszych i gorszych, o nieskończonych możliwościach świętych cór, żon, kochanek czy sióstr pisu. One wiedzą, że zakaz aborcji nie oznacza, że ich nie będzie. Rozumieją, że zakaz ten oznacza, że łatwiej na aborcję stać będzie kobiety pisowskich łotrów i bogobojnych księży, a mniej normalną resztę.

Z drugiej strony mamy kobiety w różnym wieku. Jak nietrudno się połapać w demonstracjach protestują nie tylko feministki, nie tylko te kobiety, co aborcję uważają za środek antykoncepcyjny. Protestują i matki i babcie, których wiek rozrodczy przeminął jak zeszłoroczny śnieg, lecz chcą, by ich córki i wnuczki miały prawo wyboru, mogły same decydować o swoich ciałach, wreszcie – miały prawo do godności. Coś w nich pękło, a wyrok TK był tylko kroplą, co przelała czarę goryczy. Te kobiety mają dość i każą kanaliom wyp******lać. Kobiety wyszły na ulice nie tylko, bo nie chcą rodzić dzieci bez mózgu, czego rządzący kompletnie nie zauważają. Kobiety wyszły na ulice, bo są w tym kraju traktowane jak gówno przy podeszwie. Są upokarzane przy każdej próbie zgłoszenia gwałtu czy pobicia, a od księży słyszą, że przemoc domowa to taki indywidualny krzyż, który każda jedna powinna godnie jedną ręką nieść z podniesioną głową zamiatając jednocześnie drugą ciosy mężów pod dywan, bo małżeństwo to rzecz święta.

Z trzeciej strony na ulicach protestują po prostu ludzie. I choć prawicy tak bardzo na rękę jest nazywać ich feministkami, to są wśród nich kobiety i mężczyźni, którzy z feminizmem mają tyle wspólnego, co nic. Wyszli, bo władza zdrowo przegięła. Ludzie idą w tych demonstracjach, bo im się ulało. Bo mają dość. Czego? Cwaniactwa, nepotyzmu, niekompetencji, cynizmu, wyrachowania, chamstwa i bezczelności rządu. Nie chcą więcej dewastowania ojczyzny. Rozgrabiania jej przez bandę chciwych nieudaczników zgrupowanych w jednej nieomylnej ideologicznie uprzywilejowanej kaście. Ludzie nie chcą być nazywani ani “chamską hołotą”, ani “gorszym sortem”, ani też “zdradzieckimi mordami”. Nie chcą więcej gwałconych po parafiach nieletnich. Ani wykluczenia i samobójstw nieheteronormatywnych dzieciaków. Nie mogą patrzeć na spaprane życie dziewczyn i kobiet bez dostępu do podstawowej wiedzy ani zabezpieczeń przed niechcianą ciążą, bo w okolicy sami wyznawcy klauzuli sumienia. Bo widzą los dzieci w domach dziecka z przydziałem 2 pieluch na dobę i tych najbardziej pokrzywdzonych, ciężko upośledzonych, których matki w sejmie przez długie tygodnie były poniżane i zmuszane do błagania o wsparcie. Ludzie wyszli na ulicę, bo nałożyło się na siebie wiele spraw: i oszustwa rządu, i jego wypięcie się na dramat upadających firm w pandemii i szalejącą nienawiść chyba już do wszystkich. Do ludzi. Dlatego ludzie mają dość.

Nie chcą, by ich państwem rządził z ukrycia psychol i cham w wyświechtanym garniturku czujący się pewnie tylko w towarzystwie kordonu policji pilnującej, by siwy włos mu z popapranej głowy nie spadł. Nie życzą sobie, by ich odmienne orientacje seksualne determinowały jako nieludzi. Nie chcą dla kobiet rządu mizoginów, a dla ich dzieci ministra edukacji, co nie kryje się ze swoimi faszystowskimi i homofobicznymi poglądami. Koniec! Basta! Wyp******lać!

Jeśli jeszcze kwitujesz te wydarzenia z dystansem mówiąc, że polityką się nie interesujesz, to słabo, bo powinieneś. Jak widać na załączonym obrazku – polityka bardzo interesuje się Twoim życiem. Osobistym. Może więc warto się nią jednak zainteresować? Jeśli zatem sam nie wychodzisz na ulicę protestować, szanuj tych, co to robią narażając zdrowie i życie. Dla mnie, dla Ciebie, dla naszych dzieci. To nie jest czas na szufladkowanie, kto jest za życiem, a kto za śmiercią. To protest przeciwko państwu, które przestało być neutralne i świeckie, które tak bardzo skręciło na prawo, że chce być dziś świętsze od papieża. Straszy, zastrasza, i cynicznie wykorzystuje pandemię. Nie dajmy się wkręcić w dyskusję, czy jestem za życiem czy nie. To nie o tym jest cała draka. Nie nazywajmy za wiceministrem zdrowia protestów bombą biologiczną. Bombą ową jest brak przygotowania państwa do zapewnienia ochrony swoich obywateli w czasie pandemii, dramatyczna kondycja służby zdrowia, dramatyczna sytuacja wszystkich przedsiębiorców, kobiet, edukacji i opieki społecznej.

A panowie-pisowie znając się najlepiej na wszystkim, na kobietach się jednak nie znają. Bo ta maszyna zwaną siłą i potęgą zjednoczonych kobiet dopiero nabiera mocy. Dopiero się rozpędza. Zadrzeć z babami jest głupotą, lecz zdecydować o świątyniach milionów z nich, to trzeba być debilem bez pojęcia. Jeśli ktoś chce kobiecie zrujnować życie poprzez ufundowanie jej tortur, musi być gotowy na piekło. Zaczęło się od piekła kobiet, ale zapamiętajcie panowie-pisowie – tym sposobem podaliście kobietom tylko ogień.

By Miss Brave, 28 października 2020

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
O MNIE

Z głosem budzika mój mózg wchodzi na maksymalne obroty i pozostaje w tym stanie aż nocne zmęczenie nie zwali mnie z nóg. Myślę, więc jestem - to mnie określa. Myśli ulotne, więc imperatyw każe pisać. Pisać dla Was.

czytaj więcej
PODEJRZYJ MNIE
ZAJRZYJ NA MOJEGO INSTA
Instagram API currently not available.

Newsletter Signup

Zostaw maila, by dostawać info o najnowszych wpisach
Instagram API currently not available.