Back to home
LIFESTYLE, PARENTING

Kiedy utniesz sobie w ciąży palec

Był sobotni styczniowy poranek. Zjedliśmy bez spiny śniadanie. Moja kawa, twoja kawa. 1,5-roczny kędzior biegał gdzieś po mieszkaniu, a nasz wiecznie głodny pies wyczuwał pismo nosem, że pańcia zaraz stanie do garów, więc w okolicy kuchennego blatu już krążył w poszukiwaniu najlepszej strategicznie miejscówki. Muzyczka włączona. Ja gotowa  na chwilę relaksu przy gotowaniu, bo gotowanie to jedna z tych czynności, które nie powtarzane w codziennej rutynie działają na mnie odprężająco i relaksująco. W menu szefowej kuchni miały być gołąbki. To po pulpetach kolejne wcielenie mielonego mięsa, które mój kategoryczny niejadek był w stanie przyswoić. Co? Dziecku nie zrobisz?

Zaczęłam więc od mięska – zmieliłam, poprzyprawiałam, wymieszałam, odstawiłam na bok. Niech się przegryzie. Kapusta do wrzątku. Czekanie. Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła kombinować w swojej głowie pełnej pomysłów, jak zagospodarować czas oczekiwania, aż inna głowa trochę zmięknie i da nad sobą popracować. Farbowanie włosów! Brzuch przede mną rósł. Obawiałam się, że może to być ostatnia farba, którą położę na głowę nie prosząc nikogo o jej późniejsze zmycie. Dzięki wytrenowanej elastyczności wiedziałam, że jeszcze tym razem będę w stanie wykonać dziwną niesklasyfikowaną w  żadnym podręczniku do jogi asanę, przewiesić się przez moją piłkę oraz krawędź wanny i zawisnąć z głową w dole gotową do odpalenia prysznica. Jakkolwiek skomplikowana zdawać by się mogła ta ewolucja, po jej zwizualizowaniu w głowie, byłam przekonana, że wciąż jest w zakresie moich ciążowych możliwości. Taką jednak ocenę zazwyczaj pozostawiałam tylko sobie do przemyślenia. Własną pomysłowością na to, co zrobić będąc w ciąży nie dzieliłam się z bliskimi, bo z góry mogłam założyć chroniącą i pragnącą tylko mojego dobra odpowiedź. Muszę tu przyznać, że dorobek doświadczeń w czasie 1 i ⅔-cich ciąży miałam już na koncie spory, jednak – na przekór wszystkim, którym mój błogosławiony żywot nie był obojętny – nie  powstrzymywało mnie to przed nowymi wyzwaniami.

Tak więc, gdy kapusta się zaparzała, w łazience przywdziałam quasi-seksowny peniuarek zabezpieczający ramiona przed poplamieniem, nałożyłam dołączone do zestawu rękawiczki, wycisnęłam gęste do rzadkiego porządnie się mozoląc, bo za wszelką cenę chciałam osiągnąć efekt jak pani z opakowania i zaczęłam mieszać składniki. Nakładanie poszło sprawnie, ponieważ włos krótki. Pozostało teraz nastawić alarm za 35 minut, by zamieszać farbą na głowie i odczekać kolejne 10, by po zmyciu cieszyć się zimnym perłowym blondem. Nie tracąc czasu wróciłam do kapusty.

Aby usprawnić obieranie, musiałam najpierw wykroić głąb. Liście kapusty po kąpieli we wrzątku przestały już tak ciasno przylegać do siebie, jednak głąb jak był twardy, takim pozostał. Chwyciłam za nóż. Nie za duży, bo ciężko nim okrężnie manewrować, nie za mały, bo rady nie da. Średni, wytrzymały wydał się ok. Mocno go chwyciłam: adzia!, adzia!

Aaaaaaaa! I po palcu.

EM, który dotychczas pozostawał bierny, ponieważ wiedział, że stawanie na drodze ciężarnej  kobiecie, która ma plan, może być ryzykowne, a nie chciał sobie psuć z rana weekendu, zerwał się na równe nogi. W okamgnieniu pojawił się przy mnie i to było na tyle. w równym tempie krew z mojego palca uciekała na kuchenne granity co z jego twarzy. W kolejnej sekundzie nastąpiła w mojej głowie gonitwa myśli, czy ratować resztki palca czy zapewnić eM miękkie lądowanie na podłodze. Postanowiłam zadbać o palec odsuwając eM jak najdalej zdołałam drugą ręką od mojego bloody cooking. Krew bez ustanku się leje, bo przecież ciąża, bo ze 30% jest jej więcej niż normalnie i zasuwa po żyłach jak wściekła, więc znajdując ujście, chętnie korzysta z wolności. Zaglądam do ściśniętego w pięści palca – niewesoło – opuszek kłapie pompując kolejne mililitry. Nie ma bata, trzeba szyć. Zawsze powtarzam, że gdybym miała czas, zostałabym chirurgiem. Widok krwi nie robi na mnie żadnego wrażenia, a operacje i tym podobne działania na tkankach mogę oglądać do obiadu. Chociaż tyle.

Pozostało mi zadzwonić na ostry dyżur do prywatnej opieki zdrowotnej, bo nie widziałam siebie na państwowym SOR-ze czekającą na litość 65-tą czy którą godzinę (tak, tak, takie doświadczenie w ciąży już miałam, więc z góry zostało odrzucone). W międzyczasie szukając pospiesznie telefonu zdałam sobie sprawę z mojej sytuacji, czyli – niech przypomnę – domagającej się niebawem zamieszania farby na głowie i odczekania kolejnych 10 minut do jej zmycia. No przecież zaleję się łzami, gdy nie uzyskam blondu w odcieniu zimnej perły. Hmmm. Głowa? Telefon? Głowa? Telefon? Telefon. Dzwonię na ostry dyżur, opowiadam z grubsza, co się stało. Głos w słuchawce mówi o niezwłocznym przyjechaniu, ale hola, hola, co z włosami. No więc w całej tej alarmująco poważnej sytuacji zadaję pani pytanie, jak długo od wypadku można zwlekać z szyciem, bo …. i opowiadam, jaki mam problem. W słuchawce cisza. “Halo?” pytam. Może zerwało połączenie. Ale już  wiem, że nie – po chwili słyszę wybuch tłumionego wcześniej śmiechu i próbę – podkreślam próbę – poważnego, kompetentnego wytłumaczenia mi kolejnych kroków: uciskam, zabezpieczam przed wilgocią rękę, szybko ogarniam farbę, potem spłukiwanie wodą i jadę do szpitala. I dobra wiadomość – mam na to 6 godzin. Zatem przechodzi mi przez głowę kusząca myśl, że i te gołąbki mogłabym dokończyć, ale eM, któremu zaczęły wracać siły witalne, drze się z salonu, żeby się streszczać, więc żegnam się z panią, a pani na koniec dodaje: “Tylko proszę już nie układać fryzury”. 

 

P.S. Opuszek został doszyty. 9 szwów. Miało wrócić całe czucie. Podejrzenie w szpitalu wzbudził fakt, że jak to ja praworęczna, więc nóż trzymałam w prawej i uszkodzeniu uległ prawy wskazujący. Zdolna jestem, co?

By Miss Brave, 27 stycznia 2019

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
O MNIE

Z głosem budzika mój mózg wchodzi na maksymalne obroty i pozostaje w tym stanie aż nocne zmęczenie nie zwali mnie z nóg. Myślę, więc jestem - to mnie określa. Myśli ulotne, więc imperatyw każe pisać. Pisać dla Was.

czytaj więcej
PODEJRZYJ MNIE
ZAJRZYJ NA MOJEGO INSTA
Instagram API currently not available.

Newsletter Signup

Zostaw maila, by dostawać info o najnowszych wpisach
Instagram API currently not available.