Back to home
PARENTING

Jak wychować wyjątkowe istoty ludzkie

Istoty, gdy są małe, mają bardzo podstawowe potrzeby. Każda matka wie, że dziecko do szczęścia potrzebuje być wyspane, nakarmione, zaopiekowane. Trzeba tulić, tulić, tulić, by dać mu poczucie bezpieczeństwa, bliskości i tak dalej… Ale te małe istoty bardzo szybko rosną, obserwują świat, konfrontują go, doświadczają rzeczy dobrych i złych. Od dnia narodzin każdy człowiek jest wyjątkowy. Przykre, że z biegiem lat tak łatwo tę nietuzinkowość stracić.

Myślę, że każda matka uważa swoje dzieci za niezwykłe. I prawidłowo. Ja mam dokładnie tak samo. Moje Gwiazdy są jedyne w swoim rodzaju. Twoje dzieci pewnie też. Moje – choć różnica wieku między nimi nieduża i chowane są praktycznie wiecznie razem – bardzo się od siebie różnią. Potrafią być najukochańszymi stworzeniami na bożym świecie, potrafią też zajść za skórę tak, że aż mam ochotę wołać, by mnie ktoś od nich natychmiast zabrał. W praktyce nigdy do tego nie dochodzi, bo gdy jedna doprowadza mnie do szewskiej pasji, druga jest niczym okład na stargane nerwy. Są wyjątkowe. I ta wyjątkowość jest dla mnie tak intrygująca, że chciałabym ją z nich wydobyć, żeby z biegiem lat jej nie zatraciły. Szukam więc w moich Gwiazdach mocnych stron. Przecież każda osoba takie ma, prawda? To nie jest łatwe zwłaszcza wtedy, gdy któraś doprowadza mnie właśnie do stanu ostateczności, co wymaga ode mnie wzięcia głębokiego oddechu, usprawnienia pracy moich dwóch półkul, gdy jedna podsunie mi pomysł, a druga natychmiast go zrealizuje, patrzenia i dostrzegania, czucia i zadawania właściwych pytań, by najpierw znaleźć te mocne strony u siebie, a potem jeszcze wykrzesać moce z dziecka. To kosztuje trochę nerwów, trochę czasu, ale jest warte, bo po chwili dzieje się dla mnie coś z pogranicza magii. Kiedy zaczynasz szukać mocnych stron, tych atutów, nagle zaczynasz je znajdować. A im więcej patrzysz, więcej znajdujesz.

Uważam, że każdy na swój sposób potrafi radzić sobie z trudnościami, które dostaje w pakiecie z życiem. Z biegiem czasu to życie daje nam narzędzia do walki z tymi trudnościami. Obserwując moje Gwiazdy wiem, że i one pewne instrumenty są w ich zasięgu, więc wystarczy, że pomogę im je odnaleźć, a potem pozwolę z nimi poćwiczyć. A jak wiemy trening czyni mistrza. Czy osiągną tytuł master? Tego nie wiem. Jednak od siebie mogę dać im podstawy, by je wychować na niezwykłych ludzi, którzy znają swoje mocne strony i wiedzą, jak je wykorzystać poprzez:

1. Opakowywanie wszystkiego w bezwarunkową miłość
Kocham swoje dzieci niewzruszoną miłością. I dbam o to, aby wiedziały, że bez względu na to, co robią, co mówią, kim się stają, będę je kochała. Zawsze. Mówię im to wyraźnie, bo choć są wyjątkowe, cech wróżek u nich nie zauważyłam, więc jeśli im nie powiem, to w szklanej kuli tego nie zobaczą. Nie oznacza to też, że mam kochać wszystko, co robią. Wyznaczam granice właśnie dlatego, że kocham. Wyznaczam, bo dzieci ich potrzebują.

2. Uwierzenie, że każde dziecko jest wyjątkowe
Wyjątkowe, bo na całym świecie jest tylko jedyna taka Zuza i jedyna taka Nel. Szukam w nich samych mocnych stron. Nie porównuję ani jednej do drugiej, ani do innych dzieciaków. Pozwalam im być sobą, bo to cudowne podglądać, jak rosną, jak zmieniają się emocjonalnie każdego dnia. Raz są silne, uparte, a raz kruche, troskliwe. Daję im więc przestrzeń, by stawały się… Sobą. Uważam, że potrzeba dużej odwagi, by dorośleć i pozostawać sobą.

3. Stawianie czoła wyzwaniom
Nie chronię moich Gwiazd przed wyzwaniami. Przecież życie to pasmo wyzwań od dnia, w którym przyszliśmy na świat do dnia, kiedy go opuścimy. Trzeba je wziąć na klatę. To część naszego istnienia i nie zamierzam robić z tego nie wiadomo jak wielkiego halo. Wyzwania są i będą, więc uczę dziewczyny, jak sobie z nimi radzić. Gdy one same dla mnie są wyzwaniem, pytam je, jak ja mam sobie poradzić. I tu cię zaskoczę, bo uzyskuję odpowiedź.

4. Używanie pozytywnego języka
Wierzę w potęgę podświadomości i rolę pozytywnego myślenia w tworzeniu i kształtowaniu pozytywnych zachowań. Jeśli uwierzysz, że wychowasz niezwykłe dziecko, to tak się stanie. Zrobisz to. Człowiek często staje się tym, za kogo się uważa. Jeżeli ciągle sobie powtarza, że nie może czegoś zrobić, to za chwilę się okaże, że rzeczywiście tego nie zrobi. Mając przekonanie, że może zrobić, zdobędzie tę zdolność.

5. Akceptację zmian
Bo każdy nowy dzień, każdy kamień milowy w rozwoju dzieci to zmiana. Zmiany są ekscytujące. Gdy urodziła się Nel, bałam się zmian. Bałam się tych nowych rzeczy, bo zawsze zastanawiałam się, czy sprostam. Kiedy na świat przyszła Zuza, wiedziałam już, że wszystko jest kwestią czasu, a każdy dzień częścią podróży w nieznane, ale ciekawe. Panta rhei: nie ma końca rodzicielstwa tak jak nie ma końca bycia dzieckiem. Dlatego żyję tak, by nie przegapić niczego. Żyję chwilami moich dzieci i cieszę się scenami, które odgrywane są tu i teraz. Moje Gwiazdy już nigdy więcej nie będą w tym wieku, ale również nigdy już nie będą miały tej samej matki. Tak jak i one, ja też się rozwijam i zmieniam. Daję im to, co najlepsze dzisiaj, bo wczoraj jest już po wszystkim, a jutra jeszcze nie ma.

6. Skupienie się na zainteresowaniach
Umożliwiam moim Gwiazdom wypróbowanie jak największej ilości zainteresowań. Daję im papier, daję nożyczki, pędzel. Budujemy domy z klocków, skaczemy w gumę, jeździmy na rowerach, rolkach, hulajnogach, poznajemy muzykę. Gdy chcą, mówię do nich po angielsku. Kiedy najdzie je ochota, tańczymy z Dance Central na XBoxie. Odkrywamy różne miejsca, poznajemy i obserwujemy ludzi. Pokazuję im własne pasje oraz moją rolę w świecie. Opowiadam im o tym, co robię, o czym marzę i co robiłam, gdy byłam mała. Pokazuję im, jak odnaleźć swoją pasję. Mark Twain kiedyś powiedział, że: “Dwa najważniejsze dni w życiu to dzień, w którym się urodziłeś i dzień, w którym dowiesz się dlaczego.”

7. Rozwijanie kompetencji
Moje Gwiazdy mogą nie dać rady. Mogą zawieść. Niech walczą. Ja pozwalam im opanować zadania na własną rękę, bo gdy im zależy, zawsze bardzo się starają. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć – skoro wierzą, że sobie poradzą, to sobie poradzą. Dzieci, którym od małego mówi się, żeby nie wchodziły do kuchni, bo jest niebezpiecznie, stracą całe lata, nim opanują sztukę gotowania. Bo nie to, co zrobiłam dla moich dzieci, lecz to, czego one się same nauczyły sprawi, że będą bardziej kompetentne.

8. Uczenie komunikacji
Skoro uczę moje dzieci, jak jeść łyżką, jak zakładać kurtkę, jak myć zęby, tak zdaję sobie sprawę, że muszą być nauczone komunikacji. Pozwalam im wyrażać opinie, zaprzeczać, argumentować, spierać się. Pokazuję, jak słuchać, by słyszeć. Interesujemy się tym, co do siebie mówimy, słuchamy się wzajemnie i zadajemy sobie pytania. Pilnuję, by było to uprzejme. I widzę efekty, bo przeprosiny stały się łatwiejsze i częstsze.

9. Uczenie dzielenia
Pokazuję dzieciom, o których można by spokojnie rzec, że mają wszystko, że świat nie jest sprawiedliwy, że są inni, którzy wszystkiego nie mają. Uczę Gwiazdy dobroci, empatii i tolerancji. Daję przykład, że można się z biedniejszymi i potrzebującymi dzielić – ubraniami, zabawkami, jedzeniem. Pokazuj nędzę i cierpienie. To uczy pokory, współczucia i wdzięczności. “Najpilniejszym pytaniem w życiu jest: co robisz dla innych?” – Martin Luther King

10. Budowanie wspólnoty
Staram się podtrzymywać znajomości oraz relacje z rodziną. Pokazuję dzieciom, że jako ludzie jesteśmy istotami społecznymi, że relacje z innymi są jedną z naszych podstawowych potrzeb. Obcowanie z różnymi ludźmi, z różnych środowisk jest sporym doświadczeniem. Zwłaszcza w obecnych czasach, kiedy to raczej się izolujemy zaspokojeni wiedzą o znajomych na facebooku i tym samym w autorytarny sposób wychowujemy dzieci nie dając im możliwości porównania. Na przekór temu mówię “tak” na weekend pod okiem dziadków. Mówię “tak” na wspólne wielorodzinne wakacje, na długie dyskusje z sąsiadem przez płot i wspólne obiady z naszymi znajomymi. Ilu ludzi, tyle opinii. Chcę, by moje Gwiazdy je usłyszały i potrafiły się ustosunkować. A kiedy dzieci widzą mocne strony innych, podświadomie rozwijają swoje umiejętności. Jest takie afrykańskie powiedzenie, że aby wychować dziecko potrzeba wioski.

Wysokich wspólnych lotów życzę ja.

By Miss Brave, 24 lipca 2019

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
O MNIE

Z głosem budzika mój mózg wchodzi na maksymalne obroty i pozostaje w tym stanie aż nocne zmęczenie nie zwali mnie z nóg. Myślę, więc jestem - to mnie określa. Myśli ulotne, więc imperatyw każe pisać. Pisać dla Was.

czytaj więcej
PODEJRZYJ MNIE
ZAJRZYJ NA MOJEGO INSTA
Instagram API currently not available.

Newsletter Signup

Zostaw maila, by dostawać info o najnowszych wpisach
Instagram API currently not available.