Back to home
PARENTING

Jak uczyć dziecko szczęścia?

Tak, tak, wiem, że dla wielu matek i ojców wychowanie szczęśliwych dzieci jest jak święty graal sukcesu rodzicielskiego. Zbyt często błędnie zakładamy, że szczęściem jest ulotna chwila uzyskania tego, co się chce. Ale to nie tak. Trwałe szczęście jest – oczywiście i żeby nie było zbyt prosto – o wiele bardziej skomplikowane. Natomiast pocieszę Cię, że jednocześnie bardziej satysfakcjonujące. Kto jak nie Ty, rodzicu, opiekunie, może zwiększyć szanse dziecka na bycie szczęśliwym? Powiem Ci, co według mnie decyduje o tym, że z dziecka wyrośnie szczęśliwy dorosły.

Nie trzeba być nie wiadomo jakim uczonym, by zdać sobie sprawę, że szczęście jest “produktem ubocznym” zdrowia emocjonalnego. Ale na wszelki wypadek spieszę z dowodem naukowym. Otóż badania nad szczęściem dają nam zaskakujące odpowiedzi, że po zapewnieniu przetrwania, bezpieczeństwa i podstawowych wygód, okoliczności zewnętrzne nie mają wpływu na poziom Twojego szczęścia. W jego budowaniu najważniejszą rolę odgrywają Twoje nawyki. Psychiczne, emocjonalne i fizyczne. Ta mieszanka tworzy chemię organizmu, a ona określa poziom szczęścia. No jakie to proste!
Jak wiesz, jedni są bardziej optymistyczni, drudzy już nie. Oczywiście, że część tego jest “wyssana z mlekiem matki”. Wrodzona. I odpowiadają za to geny. Ale ta większa część to jednak nawyki. Szczęście = nawyk. Dziwne trochę. A jednak. Zatem jest wielce prawdopodobne, że zanim Twoje dzieci staną się dorosłe, mają szansę nabrać za młodu wprawy albo bycia szczęśliwymi, albo nie. I na to możesz mieć wpływ. I to jest super, bo kto jak nie rodzic pragnie szczęścia swoich dzieci bardziej niż swojego?

Zatem, jak możesz pomóc swojemu dziecku rozwijać nawyki, które prowadzą do szczęścia?

1. Naucz je konstruktywnego myślenia

Kierowanie naszymi nastrojami, pozytywne rozmowy o sobie, kultywowane optymizmu, celebrowanie życia, praktykowanie wdzięczności i docenianie wspólnej więzi to bardzo fajne zwyczaje. Nigdy nie analizowałam tego tak bardzo do czasu, gdy moja starsza Gwiazda nie postanowiła prowadzić pamiętnika. Jak każda dziewczynka w pewnym wieku, chciała dokumentować ważne wydarzenia, ale nie wiedziała, jak się za to zabrać. Przyszłam z pomocą. I stało się naszą rutyną, że rozmawiamy o tym, co się wydarzyło, kwalifikujemy to jako ważne / nieważne, fajne / niefajne. Stworzyłyśmy sobie pytania pomocnicze i tak prawie każdego dnia z naciskiem na prawie dziergamy jej “podręcznik pozytywnego myślenia”, który ma na celu we wszystkich zdarzeniach dostrzec to pozytywne ziarnko, które raz zostanie podlane a raz nie – jak to z dzieckiem bywa… Ale wierzę w potęgę natury, więc jestem spokojna, że kiedyś zaowocuje.

2. Naucz je codziennych rutyn

Dzieciaki uwielbiają powtarzające się zdarzenia. Jak wiesz, natomiast z własnego doświadczenia a przynajmniej z internetów, pism czy poradników, ćwiczenia fizyczne, zdrowe odżywianie czy naturalna – u dzieci zwłaszcza – umiejętność bycia uważnymi są silnie powiązane z poziomem szczęścia. Idź za ciosem. I uwierz mi, że nie muszą to być nie wiadomo jak wymyślne zajęcia za pierdyliard. Bo jestem przekonana, że znając swoje dziecko, możesz znaleźć własną strategię. Dla mnie poprawiaczem nastroju jest muzyka. Często jej używam do wspólnych wygłupów, ćwiczeń fizycznych z Gwiazdami i rozmów choćby o treści utworów. Moją rutyną jest codzienne rozciąganie. Angażuję w to też dziewczyny. Taka błahostka, a daje nam razem szybkie poczucie sprawczości i satysfakcję, że potrzeba tak niewiele, by zrobić tak wiele.

3. Kultywuj radość

No przecież! Nie ma jak stare dobre powiedzenie, że najlepszym lekarstwem jest śmiech. Bo im więcej się śmiejesz, tym bardziej jesteś szczęśliwy. Proste? Proste. Śmiech i dobra zabawa zmieniają chemię naszego ciała. Wiem, że czasem ta wspólna zabawa nie jest fajna, bo rodzicom najzwyczajniej nie chce ani stawiać babek, ani wycinać, kleić, ani też wzbijać na inne wyżyny manualne. Osobiście nie lubię się bawić z Gwiazdami lalkami, w wymyślone zabawy w rodzinę, ani na placu zabaw udawać matkę roku. Dla mnie to wszystko wieje nudą. Taka już jestem, więc nie robię wbrew sobie. Za to lubię z nimi grać w gry, lubimy razem czytać. Uwielbiam malować im buźki i uczyć nowych ewolucji na drabinkach w ich pokoju. Podejmę z nimi każdy rodzaj sportu oraz wyzwanie typu wspólny koncert. Mamy więc mnóstwo okazji do żartów i śmiechu bez bycia przymuszoną przez dzieci do ich – jak dla mnie nudnych – zabaw.

4. Mów dobrze o sobie

Serio, to baaaardzo pozytywny nawyk zwłaszcza, że tak mało przywiązujemy do tego wagi. Pamiętaj, że jesteś autorytetem dla swojego dziecka. Mówienie dobrze o sobie przed dziećmi to fajny sposób na budowanie ich szacunku do samych siebie. To ważne, bo w dzisiejszych czasach dzieciom wbrew pozorom łatwo nie jest. Kiedy opuszczają strefę domowego czy przedszkolnego komfortu, czeka na nich świat pełen wyzwań, oczekiwań, konkurencji i porównań, w którym poczucie dopiero co rodzącej się własnej wartości, jest jeszcze kruche. Gdy mówię dobrze o sobie, widzę, jak Nel i Zuza się cieszą. Dla nich to oznacza jedno: “mamy fajną mamę”. Mówię dużo o swoich zaletach, a one na podobieństwo szukają zalet w sobie. Wymieniają je bez typowej dla dorosłych krępacji i to jest super. W jednej ulubionej grze Nel pada polecenie: “zapytaj osobę siedzącą koło Ciebie, z czego jest dumna”. Tą osobą zazwyczaj jestem ja. Mówię więc o swoich sukcesach, osiągnięciach tych dużych i tych małych, o tym, co poszło dobrze, pomijając celowo to, co poszło źle. Niech uczą się mówić dobrze o sobie.

5. Kultywuj optymizm

Ja to w ogóle zawsze widzę szklankę do połowy pełną, więc nie stanowi to dla mnie wyzwania. Ale chcę tego samego nauczyć dzieci, bo uważam tak najzwyczajniej, że optymistom jest w życiu łatwiej. Wychodzę z założenia, że optymizm szczepi przeciwko nieszczęściu. Już kiedyś o tym pisałam, że mamy wpływ na to, jakie okulary założymy – czy takie, co dostrzegą wszystko, co ciemne, ponure i skrzywią realistyczne widzenia, czy też jasne – bo niekoniecznie różowe – co pozwolą zobaczyć ostro. W dużej mierze sam jesteś w stanie wybrać, przez jakie szkła chcesz patrzeć na swoje życie. Załóż je zatem także dziecku. Śmiało. Możesz mu pomóc stać się kimś bardziej optymistycznym.

6. Ucz czerpania radości z codzienności

I tu najpierw odniesienie do badań, które dowodzą, że ludzie dostrzegający małe cuda dnia codziennego są szczęśliwsi. Najnudniejsza proza życia poprzeplatana jest małymi szczęściami, które warto dostrzegać. Chmury przybierające różne kształty czy zachodzące słońce, spotkanie sąsiada w osiedlowym sklepiku, znalezienie szukanej książki w bibliotece, telefon do babci… No takie banały, co potrafią zachwycić każdego dnia. Oczywiście pod warunkiem, że chcesz się przyjrzeć tym małym rzeczom, w których zapisany jest wzór na szczęście i, że chcesz pokazać to dziecku. Wracając do Nel pamiętnika, to mamy tam stały punkt programu, który skłania do refleksji, co danego dnia przytrafiło się jej miłego. Cieszy mnie, gdy namówię ją do znalezienia czegoś niezwykłego w zwykłym dniu. Jak mawiał Einstein: “Są tylko dwa sposoby na życie. Jeden to taki, by nic nie było cudem. Drugi jest taki, jakby wszystko cudem było”. Cóż, tego, co ważne dzieci uczą się na przykładzie nas.

7. Ucz dziecko nadawania priorytetów relacjom

Badania dowodzą, że osoby, które mają duże grono znajomych wokół siebie oraz potrafią tworzyć z nimi głębokie, zaangażowane związki, są szczęśliwsze. A dzieci nas obserwują i kopiują sposób nawiązywania relacji mamy i taty oraz w stosunku do znajomych. Patrzą i od nas się uczą, jak o te relacje zabiegać, jak dbać i pielęgnować. Zanim nauczą się sami, zastosują gotowe wzorce wyniesione z domu. Grono empatycznych przyjaciół, akceptujący partner są więc na wagę złota.

8. Akceptuj emocje

Choć życie jest pełne radości, nie brakuje w nim strat ani bólu. Każdego dnia mamy swoje smutki duże i małe. Mówienie, nazywanie i zwyczajne przyznanie do nich to nie skupianie się na tym, co negatywne, lecz pełne spektrum człowieczeństwo. Paradoksalnie akceptacja i przyzwolenie na odczuwanie niewygodnych, negatywnych uczuć pogłębia zdolność do czerpania radości z życia. Wybór bycia szczęśliwym nie oznacza tłumienia uczuć. Oznacza uznanie i uhonorowanie ich wszystkich. Oznacza pozwolenie sobie na ich odczuwanie. To dotyczy nie tylko Ciebie, ale i Twojego dziecka. Wykaż na tyle empatii, by mogło poczuć, że akceptujesz to, co czuje. Z mojego doświadczenia wiem, że nie jest to proces szybki, ale ważny, bo dziecko za wszelką cenę pragnie akceptacji. Ja zaczynam od zwykłej rozmowy. Nie wtedy, gdy sytuacja jest podbramkowa, są szlochy i łzy albo lecą wióry, lecz gdy dziewczyny są spokojne, w dobrych nastrojach i chętne do rozmów. Takie chwile u nas zdarzają się zazwyczaj na koniec dnia, gdy przed snem nachodzi Gwiazdy ochota na egzystencjalne pogawędki. Ale ja lubię ten moment – ich dzień się kończy, nikt nikogo już nie goni, więc można zwolnić i pogadać. No i rozmawiamy na przykład właśnie o tym, co na nie działa na poprawę nastroju , a co na mnie, co pomaga na złość, a co na smutek. Gdy rozumieją ten proces, ich życie staje się łatwiejsze. Szczęśliwsze.

9. Naucz, że szczęścia kupić się nie da

Pamiętaj, jako rodzić to Ty pierwszy uczysz dziecko wiedzy o życiu. Gdy zewsząd słyszą przekaz, że celem życia jest kasa i coraz więcej wszelkich smart-rzeczy, tym bardziej musisz je uczyć, że liczy się zupełnie co innego, a pieniądze i szeroko pojęte posiadanie szczęścia w życiu nie zapewnią. Staram się od małego wpajać Gwiazdom, że lepsze jest być niż mieć i cieszę się, gdy widzę efekty tych moich usilnych starań.
Odnosząc się po wtóry raz do badań, to duma z tego, że przyczyniamy się do poprawy relacji społecznych czyni nas szczęśliwszymi. Twoim zadaniem jest znaleźć sposób, w jaki dziecko przyczyni się do polepszenia świata tak, by mogło cieszyć się i uczyć z tego doświadczenia. To nie są jakieś górnolotne frazesy. W praktyce niech to będzie właściwe segregowanie śmieci lub pomoc słabszym. Niby nic, a satysfakcja spora.

9 punktów, które – by zastosować wobec dzieci – najpierw musiałam zastosować wobec siebie. Tak, tak, bo kształtowanie małego człowieka to przede wszystkim rozwój tego dużego. Czy jestem wspaniałą super-matką, co to zjadła wszystkie rozumy? Nie. Daleko mi do ideału. Choć wciąż staram się zbliżyć. Genialne te moje dzieci, że tak współpracują? Ależ skąd. Są cudowne, rozbrajające. Normalne i niegrzeczne. Jednak w tym naszym układzie to ja jestem przewodnikiem z latarką, która wskazuje drogę podczas ciemności. To wielki przywilej. Staram się mądrze z niego korzystać. Zwłaszcza na ścieżce do szczęścia moich dzieci.

By Miss Brave, 15 lipca 2020

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
O MNIE

Z głosem budzika mój mózg wchodzi na maksymalne obroty i pozostaje w tym stanie aż nocne zmęczenie nie zwali mnie z nóg. Myślę, więc jestem - to mnie określa. Myśli ulotne, więc imperatyw każe pisać. Pisać dla Was.

czytaj więcej
PODEJRZYJ MNIE
ZAJRZYJ NA MOJEGO INSTA
Instagram API currently not available.

Newsletter Signup

Zostaw maila, by dostawać info o najnowszych wpisach
Instagram API currently not available.