Back to home
PARENTING

Czy znasz cudowny lek dla dzieci?

Gdybym nie została architektem, byłabym lekarzem. Przewrotnie dziś sobie na to pozwolę. Zabawię się w lekarza dołączając do grupy Amerykańskiej Akademii Pediatrii w swojej dziedzinie badającej wszystko i znającej się najlepiej.

Jeden z najświeższych jej raportów sugeruje, by lekarze przepisywali dzieciom coś, co sprawi, że:

– rozwiną im się umiejętności językowe
– polepszą motorykę małą i dużą
– nauczą się sztuki negocjacji
– będą potrafiły radzić sobie ze stresem
– dowiedzą się, jak rozwiązywać problemy
– nauczą się realizować cele
– polepszą koncentrację w trudnych warunkach

Dołączając się do głosu pediatrów odnoszę nieodparte wrażenie, że lek ten może odegrać kluczową rolę w zdrowym rozwoju dzieci.

W programie dbania o zdrowie pociech mogą brać udział zarówno opiekunowie prawni jak i placówki opiekuńcze.

Żeby bardziej szczegółowo poznać zagadnienie, pozwól, że o czymś się tu trochę rozpiszę. Otóż znany jest powszechnie fakt, iż w obecnych czasach dzieciaki bawią się rzadziej niż dawniej. Według raportu wspomnianej Akademii Pediatrii już dzieci z przełomu XX i XXI w. bawiły się o 1/4 mniej niż wcześniej. A ogólnokrajowe badanie dzieci w wieku przedszkolnym i ich rodziców wykazało, że tylko połowa maluchów codziennie wychodzi na dwór, by się pobawić lub chociaż przespacerować. Tymczasem ze względu na zwiększoną presję kształcenia od najmłodszych lat 30% dzieci w przedszkolach spędza czas głównie na nauce, nie zabawie.

Trend ten, choć liczby dotyczą Stanów, można zauważyć wszędzie, w Polsce też. Wśród moich znajomych – rodziców jak najbardziej. I pewnie twoich też. A tak niedawno na szczycie w Davos grupa najbardziej wpływowych ludzi na świecie oraz eksperci od sztucznej inteligencji przekonywali ludzkość, że wolna zabawa dzieci rozwija w nich umiejętność współpracy i kreatywność. To bardzo poszukiwane sprawności, których pracodawcy będą wśród ludzi cenić, by utrzymać przewagę nad wypierającymi czynnik ludzki robotami. To tylko potwierdza zdanie wielu psychologów, że konsekwencje braku zabawy w dzieciństwie mogą być tragiczne, a dowodem jest rosnący odsetek problemów ze zdrowiem psychicznym wśród nastolatków. Dołączam się do głosu Akademii Pediatrii mówiąc, że nadszedł czas, by zrestartować nasze myślenie o zabawie. Nie postrzegajmy jej jako zbędną rozrywkę, trwonienie czasu, ale jako główną formę aktywności dzieci, którą sama nauka wskazuje jako podstawę ich prawidłowego rozwoju.

Z zabawy płynie wiele korzyści. Zabawa, jak wiemy, zmienia się w miarę dorastania dzieci. W skrócie zaczyna się od wkładania różnych przedmiotów do buzi przez niemowlę, następnie używania ich jako zabawek. Potem przychodzi czas na wszelkie zabawy ruchowe, a w końcu grupowe. Bawiąc się dzieciaki podejmują się różnych wyzwań, co sprzyja rozwojowi umiejętności potrzebnych do komunikacji, negocjacji i rozwija inteligencję emocjonalną. Zabawa na świeżym powietrzu pozwala dzieciom zintegrować kilka zmysłów naraz: rzucanie piłeczkami czy berek uczy używać ciała i umysłu jednocześnie. Poprawia funkcjonowanie mózgu. Pomaga dzieciom w samoregulacji, ponieważ muszą poważnie popracować na tym, jak będzie wyglądał ich wyimaginowany świat, a to znów poprawia ich zdolność do rozumowania o hipotetycznych wydarzeniach. Wzajemna radość, wspólna komunikacja i dostrojenie do grupy regulują reakcję organizmu na stres. Może dlatego kraje, które hołdują zasadzie nauki przez zabawę mają później lepsze wyniki akademickie.

Dlaczego zrobiłam tę całą dygresję? Bo tym cudownym lekiem jest po prostu zabawa. Zabawa, której coraz więcej zabierasz swoim dzieciom skupiając się na osiągnięciach. Nie wierzę, że masz złe intencje. Szukam winy raczej w presji społecznej, co prowadzi do skrajności i wariactwa. Twoja wina będzie wtedy, gdy ulegniesz pokusie rywalizacji o to, kto zorganizuje więcej zajęć dydaktycznych dla swojego dziecka w tygodniu. Twój skarb zostanie wtedy pozbawiony czasu na wolną, niczym nieskrępowaną zabawę, z której pożytek jest większy niż z wczesnej nauki kodowania.

By Miss Brave, 28 lipca 2020

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
O MNIE

Z głosem budzika mój mózg wchodzi na maksymalne obroty i pozostaje w tym stanie aż nocne zmęczenie nie zwali mnie z nóg. Myślę, więc jestem - to mnie określa. Myśli ulotne, więc imperatyw każe pisać. Pisać dla Was.

czytaj więcej
PODEJRZYJ MNIE
ZAJRZYJ NA MOJEGO INSTA
Instagram API currently not available.

Newsletter Signup

Zostaw maila, by dostawać info o najnowszych wpisach
Instagram API currently not available.