Back to home
LIFESTYLE

Czy jesteśmy w stanie wszystko kontrolować?

Ręka w górę, kto nie słyszał powiedzenia: co cię nie zabije, to cię wzmocni. Czy przypadkiem nie znosisz go tak samo jak ja?
Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, ile potrzeba siły, by być silnym?

Jak każdy mam swoje problemy. W życiu napotkam wiele trudności. Los co i rusz rzuca mnie na różne tory i niekiedy mam do czynienia z sytuacjami, na które nigdy we własnej ocenie nie zasłużyłam. Nie chodzi tu o oblany egzamin, czy utratę pracy. Nie mówię tu o wyolbrzymionych ponad miarę kłopocikach, ale o prawdziwych, poważnych, ciężkich problemach, których pojawienie jest po prostu w moim odczuciu strasznie niesprawiedliwe. Bo, czy ktoś nas pyta, czy życzymy sobie być chorym na nowotwór, mieć depresję, mieć chore dziecko? Gdybyśmy tylko mieli wybór… Inni mówią, żebyśmy byli twardzi. Sami też chcemy pokonać przeszkody. Chcemy być silniejsi, a nie bezsilni. Ale świat każe nam doświadczać wielu nieszczęść i tragedii. Złe rzeczy zdarzają się złym, ale i dobrym ludziom. Znam wiele wspaniałych osób, którym przytrafiły się rzeczy najgorsze, a nigdy na nie nie zasłużyli.

Jakie mamy opcje? Możemy postrzegać nasze przeszkody jako źródło rozwoju, a trudności uznać za coś, co możemy przezwyciężyć. W ten sposób udowodnić sobie i światu, że jesteśmy silni. Możemy przeklinać wszystko i wszystkich. Niektórzy będą mieć pretensję do największych świętości, w które wierzą. Będą winić los, przeznaczenie, karmę. Ja próbuję nadać sens rzeczom, które po prostu sensu nie mają. Tak robią wszyscy silni ludzie, ponieważ nie znoszą słabości i braku kontroli. Ciężko mi pogodzić się z niesprawiedliwością życia. I łapię się na tym, że chcę z nią walczyć. Jak z wiatrakami… Kiedyś i ja nie dawałam sobie pozwolenia na słabości. Wiedziałam, że mam swoje obowiązki, muszę zarabiać na życie, muszę opiekować się dziećmi, dbać o siebie. Nie dawałam sobie przyzwolenia, by paść i krzyczeć z bezradności. Uważałam, że nie mam czasu na załamanie nerwowe, na które każdy w pewnym momencie zasługuje. Potrzeba panowania nad własnym życiem, wpływ na różne zdarzenia i postępowanie innych ludzie to podstawa psychiki człowieka. Ale też przekleństwo.

Na zły dzień, na bezradność i utratę kontroli można spojrzeć z innej perspektywy. Już któryś raz piszę o zmianie punktu widzenia, lecz mam powody – jest to bardzo uniwersalne podejście pozwalające na zdystansowanie dosłownie do wszystkiego. Aby przetrwać na Ziemi ludzkość walczyła o życie przez dziesiątki tysięcy z wszelkimi przeciwnościami: z ogniem, lodem, zwierzętami, wirusami. Bo wszechświat nie jest stworzony po to, by nas zadowolić. Mam wrażenie, że nas ludzi, to on w ogóle nie bierze pod uwagę. Wszechświat takimi mikro-jednostkami jak człowiek się nie przejmuje i chyba wszystko, co się wkoło dzieje jest częścią czegoś o wiele większego niż skala ludzka. I na pewno nie jest skierowane bezpośrednio przeciwko nam, ludziom. To dla mnie ma kluczowe znaczenie w rozumieniu faktu, że czasem sprawy wymykają się spod kontroli i czasem tę kontrolę tracimy.

Złe rzeczy przytrafiają dobrym ludziom. Chrześcijański świat uczy, że wszystko, co się dzieje ma swoją przyczynę i swój skutek. Zachodnia cywilizacja opiera się na typie kija i marchewki. Żyjąc według przyjętych zasad możemy liczyć na nagrody, a gdy odrzucimy zasady czekają nas sankcje. Uczy się nas, że pracując wystarczająco ciężko, postępując wystarczająco dobrze odnajdziemy szczęście. Jak w bajce – zło jest karane, nadzieję zaś daje american dream. Niezależnie od tego, jakie są nasze przekonania, nie zawsze są one zakorzenione w rzeczywistości. Wiele osób wierzących w system kar i nagród żyje w tak silnym przekonaniu o posiadaniu kontroli, że ciężko im odróżnić to, czym mogą kierować, a czym nie. Odruchowo chcą zarządzać losem, a nawet śmiercią. Na przykład poprzez wiarę w przesądy. Musimy zaakceptować fakt, że życie czasem bywa niesprawiedliwe. I czasami mamy przez to strasznie przerąbane i pod górę. I nie ma sensu tego wyjaśniać, bo najzwyczajniej racjonalnego powodu nie da się znaleźć. Czasami akceptując po prostu, że nic nie możemy zrobić, bez względu na to, ile wysiłku w to włożymy, nie bacząc na fakt, jak ciężko będziemy pracować i się starać, bez znaczenia, ile dobra w życiu uczynimy. Pogodzenie się z tym, że wszystkiego nie zrozumiemy, że nie jesteśmy w stanie kontrolować, mogą być pomocne.

Kiedyś przeczytałam, że nasze życie składa się w 10 procentach z tego, co się z nami dzieje i w 90 procentach z tego, jak na to reagujemy. Fajnie, że jesteśmy w stanie pozmieniać te suwaki tak, by nam bardziej pasowały. Zmieniamy wtedy punkt ciężkości. Czasem się uda, a czasem nie. Dobrze jest potrafić odróżnić, na co się ma wpływ, na co nie i zastanowić się, co jest ważne. Nie zawsze unikniemy bolesnych sytuacji, ale zawsze możemy spróbować i mieć tę świadomość, że jesteśmy wystarczająco dobrzy, bo spróbowaliśmy. I… pozwolić sobie na ten brak kontroli. Podobno instynkt kontroli jest na tyle silny, że nie pozwoli zaniedbać rzeczy najważniejszych.

Nie ma nic złego w byciu słabym. Czasem dobrze jest się załamać i dopuścić do siebie wszystkie te niefajnie uczucia. Nie ma też nic złego w proszeniu o pomoc. Pozwalanie sobie na bycie słabym jest rodzajem siły.

By Miss Brave, 24 maja 2019

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
O MNIE

Z głosem budzika mój mózg wchodzi na maksymalne obroty i pozostaje w tym stanie aż nocne zmęczenie nie zwali mnie z nóg. Myślę, więc jestem - to mnie określa. Myśli ulotne, więc imperatyw każe pisać. Pisać dla Was.

czytaj więcej
PODEJRZYJ MNIE
ZAJRZYJ NA MOJEGO INSTA
Instagram API currently not available.

Newsletter Signup

Zostaw maila, by dostawać info o najnowszych wpisach
Instagram API currently not available.