Back to home
HYDEPARK, LIFESTYLE, PARENTING

Błagam, uważaj na nie!

Widzisz zdjęcie. Piękny widoczek dachów zabudowy Werony widziany ze wzgórza San Pietro. Ogólne ujęcie miejsca: wysoko, wspaniały widok, cyprysiki, ławeczka, murek…

I wyobraź sobie naszą kolejną wizytę w Weronie. Pierwszą z Gwiazdami. Pojechaliśmy wagonikiem typu Gubałówka czy góra Żar na wzgórze w ramach atrakcji dla dzieciaków. dzieci biegają sobie swobodnie, bo to przecież Włochy – kraj, gdzie dziecko jest kimś wyjątkowym. Gdzie może się czuć bezpiecznie. Teren delikatnie opada w stronę murku i zapierającego dech w piersiach widoku. EM siedzi sobie już na murku i na nas czeka. Ja spacerkiem z naszą włoską częścią rodziny zbliżam się do niego. Przed nami biegną Gwiazdy. Nie spuszczam ich z oczu. EM odwraca głowę w stronę widoku. W tym czasie moja młodsza córka Zet wskakuje. Tak, dosłownie wskakuje na murek. Mnie paraliżuje. Oblewa mnie zimny pot, bo jestem z 10 metrów od niej. Mam miliard myśli w głowie i nanosekundę, by podjąć właściwą decyzję. EM musi ją zdjąć z murku. Ale jak go zawołać skoro odwrócony. Nie mogę krzyknąć. Byłby to krzyk przepełniony panicznym lękiem. Wystraszyłby Zet na bank. Nie chcę nawet myśleć o następstwach. Wszystkimi siłami, jakie posiadam zdobywam się na ryzyko spokojnego, stanowczego tonu w nadziei, że eM usłyszy. Wypowiadam tylko jego imię. Ta chwila, w której czekam na skrzyżowanie naszych spojrzeń trwa wieki. Coś mi każe zerwać się z mocą krótkodystansowca, by złapać. Ale może się wystraszy lecącą do niej w szale matką. Straci równowagę. Odpada. Czekam… Patrzy na mnie eM. Nic nie mówię. Kładę palec na ustach, palcem drugiej ręki wskazuję na chwiejące się obok eM nad przepaścią 16-kilowe ciałko. Zamieram… A wraz ze mną wszyscy w koło.

Złapał ją. Normalnie wziął za fraki. Postawił na chodniku i gdy dotarło do niego, co miało się stać, ścisnął ją z całych sił. Ona totalnie nieświadoma. Może lepiej…

Mogłam stracić ją na zawsze. Tam na dole u stóp zbocza mogła zostać po niej mokra plama. Nie przewidziałam. Nie pamiętałam niskiego niezabezpieczonego murku. Poczułam się bezpiecznie w kraju przychylnym dzieciom. I w kraju tym mogłam dziecko stracić. Wspomnienie tego momentu nigdy się nie przedawni w mojej głowie. Pamiętam szum drzew, pamiętam delikatny ciepły powiew wiatru i beztroskie pokrzykiwania moich Gwiazd. I trwogę. Tylko do pewnego momentu odtwarzam ten widok w pamięci. Potem cięcie. Nie mogę. Wypieram wszystko. To zbyt ciężkie. A widok taki żywy.

Piszę o tym, bo są wakacje. Łazimy, zwiedzamy, luzujemy się, dajemy dzieciakom swobodę. Sekunda nieuwagi może doprowadzić do nieszczęścia. Pociągi, samochody, utopienia, otwarte okna, poparzenia, zakrztuszenia, silne zatrucia – nie masz monopolu na szczęście. Nie myśl, że wszyscy tylko nie twoje dzieci. Możesz być czujna jak ważka, a tu masz – moment i pozamiatane.

Nie chcę nawet myśleć o bólu, rozpaczy i pustce po stracie dziecka. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić. Gdy rodzice przeżywają swoje dzieci, to zaburza naturalną kolej rzeczy.

Miejmy oczy dookoła głowy. Darujmy sobie lekkomyślność i lakoniczne podejście. Przewidujmy dziecko jak ruchy w szachach. Ufajmy, ale nie bezgranicznie.


 

Jeśli podoba Ci się, co napisałam, polub i udostępnij tekst znajomym.

Skomentuj, proszę, to dla mnie bardzo ważne.

Polub mój fanpage na Facebooku , by być na bieżąco z moimi wpisami.

Śledź mnie na Instagramie – może Cię czymś zaskoczę. 

By Miss Brave, 24 lipca 2019
  • 4

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
adminJustyna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Justyna
Gość
Justyna

Bardzo mądry tekst
I ważny.

Justyna
Gość
Justyna

Bardzo mądry tekst. I ważny.

Justyna
Gość
Justyna

Coś się za szybko wysłało. Chyba zawsze tak jest że myślimy że nam czy naszym rodzinom nic nie grozi. A jeśli słyszymy że jakiemuś dziecku coś się stało to pewnie winna jest nieodpowiedzialna matka, a ojciec pewnie piwo w tym czasie pił. Doskonale rozumiem co mogłaś czuć w tamtej chwili. Wiem że wystarczy chwila by doszło do nieszczęścia. Sama kiedyś przeżyłam taki straszny moment, że omal mi się 5 letnia córka nie utopiła. Byliśmy w „wypasionym” aquaparku na zagranicznych wakacjach. Mąż zajmował się drugim, młodszym dzieckiem, ja z córką poszłam pozjeżdżać ze ślizgawki typu zakręcona tuba. Zjezdzalysmy już z niej wielokrotnie, zazwyczaj ja pierwsza, by łapać na dole córkę, lub córka siadała przede mną i zjezdzalysmy razem. Tym razem miało być tak samo, córka usiadła na górze zjeżdżalni,… Czytaj więcej »

O MNIE

Z głosem budzika mój mózg wchodzi na maksymalne obroty i pozostaje w tym stanie aż nocne zmęczenie nie zwali mnie z nóg. Myślę, więc jestem - to mnie określa. Myśli ulotne, więc imperatyw każe pisać. Pisać dla Was.

czytaj więcej
PODEJRZYJ MNIE
ZAJRZYJ NA MOJEGO INSTA
Instagram API currently not available.

Newsletter Signup

Zostaw maila, by dostawać info o najnowszych wpisach
Instagram API currently not available.